Czy styl Shabby Chic- spatynowany szyk ma szanse zaistnieć w dzisiejszych wnętrzach?

« 1 z 3 »

Kochamy komplety. Są bezpieczne, przewidywalne, nie narażą nas na krytykę. Sama im ulegam zarówno we wnętrzach jak i ubiorze. Bezowe buty z bezowa torba, komplet porcelany Villeroy na stole i mebelki z linii ‚Stockholm Collection’ z Ikei. Nie ma się do czego doczepić, ale tez nie ma czego chwalić.

Ostatnio jednak się zbuntowałam i zaczęłam mieszać i miksować zarówno u siebie jak  u klientów.

I tak natrafiłam na lekko zapomniany styl stworzony przez Rachel Ashwell zatytułowany Shabby Chic. Styl ten ewoluował  w latach 80-ych stając się synonimem wszystkiego co przytulne , cieple i słodkie. Jego podstawy to:

1. Pastelowa paleta przydymionych kolorów , spranych błękitów, kamiennych bezy, przybrudzonej zieleni, bladego różu i bieli we wszystkich odcieniach.

2. Podniszczone meble, często pozyskiwane z pchlich targów

3. Wykorzystywanie luster w złotych spatynowanych ramach i o kryształowych taflach

4. Używanie jedwabi, lnów, i adamaszków  w obiciach i zasłonach

5. Różnorodność lamp, ramek , poduszek I haftów.

Niestety styl ten jest bardzo trudny w egzekucji ponieważ łatwo jest  popaść w pułapkę kiczu. Zbyt dużo falbanek, koronek, gipsowych aniołków i malowanych różyczek i katastrofa gotowa. Granica miedzy stylowym, przytulnym, eleganckim wnętrzem, a domkiem zbzikowanej ciotki jest naprawdę cienka. Dlatego tez styl shabby jest zmorą dekoratorów i architektów.

I właśnie ta stylistyczna pułapka zepchnęła shabby chic do lamusa na dwa dziesięciolecia aż do teraz kiedy z okresu „ tres expensive i tres chic”, „postaw się a zastaw” wróciliśmy do czasów recyclingu, odzysku i roztropności. I tu spatynowany szyk tapicerowanych  mebli, przypruszonych luster, lnianych zasłon na nowo się sprawdza.

A sprawdza się pięknie szczególnie w  sypialniach i dziecięcych pokojach , gdzie ciepło i przytulność są mile widziane.

Dlatego zachęcam do szperania w zakamarkach strychów, odwiedzania targów staroci I miksowania. A przede wszystkim  namawiam do wychodzenia  poza ramy stylistyczne narzucane nam przez architektów i  przez nas samych i manifestowanie swojej indywidualności .

Dekorator pokoi dziecięcych moje inspiracje

« 2 z 2 »

Jako dekorator pokoi dziecięcych szukam wszędzie inspiracji…  swoją drogą inspiracje  to piękne słowo nadające styl i klasę wszystkim tym, którzy zwyczajnie ściągają żeby nie powiedzieć  „zrzynają” od konkurencji . Ja tez należy do tych inspirujących się, a w dalszej kolejności także innych więc łańcuch inspiracji jest pięknie zachowany.

Tym razem moje oko padło na kolekcje  amerykańskiej firmy Pottery Barn, która tym razem zaprosiła do współpracy projektantkę sukien ślubnych Monique Lhuillier . Efekty tej kolaboracji są piękne, czarujące i bardzo stylowe .

 

Sama autorka mówi , ze cała kolekcja jest eteryczna i delikatna  w subtelnej kolorystyce bladego różu, szarości i mięty przywołujących atmosferę spokoju i marzeń.

Tiulowe baldachimy, spódnice baletowe , kryształki, koraliki , koronki i haftowane aplikacje to elementy obecne w kolekcji. Pościel w motywach kwiatowych, narzuty z falbanami, zasłony z kokardkami, złote literki i girlandy przywołują w pamięci angielski styl .

Swoją pełną czaru kolekcją Pottery Barn przypomniało mi jak piękny jest styl pewnego nadmiaru w tkaninie i w formie i ta inspiracja zaoowocuje powrotem do giętych mebli w stylu Ludwika, baldachimów, kwiecistych kap i pastelowych odcieni. Efekty do zobaczenia w naszej pracowni już wkrótce .

Jak nie zgubić naszego wewnętrznego dziecka

Kochani!

Dziś Dzień Dziecka! Właściwe Święto każdego z nas i zgodnie z doktryną o pielęgnacji wewnętrznego dziecka powinniśmy dziś skupić się na naszych potrzebach i marzeniach . Ale jak znam życie w skupieniu nad naszymi dziećmi zapomnimy o sobie i jak zwykle i ruszymy do codziennego trybu „wszystko dla dziecka”.

A ja się dziś trochę zbuntuje i będę celebrowała ten dzień inaczej w skupieniu nad moim duńskim mężu i z butelką Prosecco . Bo drodzy moi gdyby nie my i nasi drodzy partnerzy dzieci by nie było. A dzieci to tak naprawdę cudowny, ale mocno kosztowny i wymagający  dodatek do naszego życia i obowiązek, który tak naprawdę nigdy się nie kończy. Mówię to z perspektywy bycia mamą 25 latki, 14 latka i przyszywanej 12 latki. Codzienna troska nad ich sprawami i próba uzyskania ich aprobaty przysłanie mój własny horyzont, i tak naprawdę niewiele mi zostaje dla siebie. Tak często czuje się jak zdarta płyta powtarzając z troską te same przestrogi w rodzaju ‚”Dominiś załóż czapkę, umyj zęby, wypij sok”, „Zosiu proszę córeczko zrób badania, uważaj jak prowadzisz , odbierz telefon”, „Steffie please have a bath. Turn down the Simms music”. Bla, bla i tak cały dzień. Więc nic dziwnego, ze pod koniec dnia Christian patrzy na mnie jak na gdaczącą kurę , a ja tylko marze żeby przypadkiem nie oczekiwał …. no wiecie czego.

Wiec moje dzisiejsze życzenie na Dzień Dziecka jest następujące ‚ nigdy, przenigdy nie zgubię swojego wewnętrznego dziecka . Pielęgnujcie swoje zachwyty, śmiejecie się perliście, zakładajcie bieliznę dla siebie i swoich partnerów. Dzieci są cudem, ale gdyby nie my ten cud by się nie wydarzył.

« 1 z 2 »

 

Z wizytą w Wielkim Jabłku

Maj to miesiąc tak gęsty od urodzin , imienin , komunii , Dnia Matki innych rautów, ze w przyszłym roku chyba dam drapaka żeby nie popaść w dziurę finansowo (prezenty  i wagową (nadmiar proseco i szparagów z masłem) ). W tym roku mój plan się częściowo ziścił bo pojechałam z dwójką swoich dzieci do Nowego Yorku co nawiasem nijak  nie pomogło ani finansom (dolar wysoko) ani wadze (porcje ogromne).

Chcąc choć częściowo uzasadnić wyjazd i nadać mu pozór delegacji postanowiłam sprawdzić jak wygląda oferta dekoratorsko dziecięca w tym szalonym mieście .

Najpierw sprawdziłam ofertę firmy Pottery Barn Kids. Kolory kolekcji typowe, czyli błękit, róż , śmietankowy ,,biel i granat. Tylko wszystkie te kolory za dosłowne i za intensywnie . Stylistyka albo na królewnę albo marynarza , ewentualnie na panienkę z okienka. Ilość przyłóżkowych ozdób postaci  pościeli, ochraniaczy, tasiemek na smoczki i poduszek, wydała mi się nadmiarem .

« 1 z 2 »

Wszystko na wysoki połysk i prze stylizowane, ale znalazłam parę funkcjonalnych perełek , które zamierzam wprowadzić do sprzedaży: np. fotel , bujak do karmienia na płozach (na zdjęciu).

Niezrażona ofertą Pottery Barn udałem się do źródła moich ostatnich inspiracji firmy Restoration Hardware.

I tu niespodzianka. Otóż okazuje się, ze filia nowojorska w ogóle nie ma prezentacji linii dziecięcej. Zapytana przeze mnie o powód ekspedientka wyjaśniała mi, ze Nowy York to głównie miasto singli i par, i jak ktoś ma dzieci to raczej się  wyprowadza. I tak naprawdę  po namyśle rozumiem to doskonale . To miasto jest w nieustannym pobudzeniu i ruchu. Wszyscy gdzieś idą z nieodłącznymi kubłami z kawą . Z przyklejonymi telefonami do ucha , w słuchawkach nie zatrzymują sie nawet na moment . To nie jest miasto dla rodzin z dziećmi . I bardzo jestem szczęśliwa  , że przyszło mi mieszkać miedzy Warszawą, a spokojną Kopenhagą .

Nowy York wolę oglądać na filmach.

Pojemniki, skrzynie wiklinowe czyli sztuka porządku w pokojach dziecięcych

 

Na początek mocne wyznanie. Jestem maniaczką porządku , symetrii, systemu umiaru w ilości i kolorystyce . Mam nawet teorie , ze im większy bałagan w głowie tym porządniej w domu . W myśl tej  teorii każdy kto zobaczy mój dom powinien czy prędzej zaniechać ze mną jakichkolwiek kontaktów…

I to własnie mnie, freakowi na punkcie ładu i składu przyszło w zawodowym udziale dekorowanie pokoi dla dzieci, wokół których  na ogół gromadzą się największe ilości przedmiotów w postaci pluszaków, plastikowych stworków, klocuszków i układanek. Przećwiczyłam ten problem na dwójce moich dzieci , dziewczynce i chłopcu , z których szczególnie córeczka okazała się kolekcjonerom  dosłownie wszystkiego.

I tak jak w niemowlęctwie można utrzymać pokoiki w kolorystycznej dyscyplinie i umiarze , upychając kłopotliwe podarunki w postaci misia we wściekle zielonych majtaskach , tak później to nijak nie wychodzi . Już 2 latki czujnie pilnują swoich skarbów rozwijając zwykle upodobanie do najbrzydszych często egzemplarzy (miś bez oka, zielony Kermit, perwersyjnie kolorowe Teletubisie).

Cała ta horda  to zmora dekoratorów dziecięcych pokoi i powód dla którego w pismach dekoratorskich nie pokazuje się na ogół pokoi dla dzieci . Nie pokazuje się, bo klocki lego,  lalki Barbie i pojemniki z modeliną nie fotografują się zbyt dobrze .

I tu moja rada, wypracowana na moich dzieciach i klientach dużych i małych.  Urządzając pokoje zaopatrzyć się w odpowiednią ilość schowków . Świetnie do tego celu sprawdzają się wiklinowe kosze, które pomalowany na dowolny kolor mogą ładnie udekorować pokój ukrywając pstrokatą zawartość.

Dlatego tez o ile zobaczycie mnie idącą  zrobić  zdjęcia w realizowanych przeze mnie pokojach z kompletem skrzyń pod pachą  będziecie wiedzieć ,ze to wszystko po to żeby lekko zamaskować ślady użytkowania i wprowadzić dekoratorski ład.

I choć na ogół  klienci reagują dobrze ma taką interferencję i często proszą o zostawienie skrzyń , to zderzyło  mi się raz usłyszeć zarzut od Taty małego klienta … ‚Skoro  Pani Dominika tak rygorystycznie przestrzega porządku upychając każdą niesubordynację kolorystyczną to może dobrym pomysłem byłoby tez schowanie dziecka żeby nie zakłócało harmonii ‚. I wtedy się trochę zawstydziłam. Dobranoc wszystkim . Następny wpis będzie o mieszaniu stylów.

Wszyscy mają bloga, mam i ja!

zdjecie

Pisanie blogów stało sie tak powszechne, ze aż nudne. Piszą szafiarki, kucharki, dziennikarki , mamy i wszyscy, którzy czują się powołani do dzielenia swoimi mądrościami. Zastanawiałam się czy i jest miejsce wśród blogowych mędrców i dla mnie – dekoratorki pokoi dziecięcych. Czy mogę  kogoś w czymkolwiek zainspirować, pokazać coś świeżego, doradzić i nie zanudzić. Patrząc na to jak często słabo sobie radzą architekci wnętrz w kwestii urządzania pokojów dla najmłodszych klientów  dochodzę do wniosku , ze tak . Na moim blogu ( no jednak czuje magię tej misji) będę się dzieliła swoimi inspiracjami, zachwytami i wszystkim tym co czyni moje dni niezapomnianymi.

Zapraszam

 

BACK